Friday, 6 May 2016

Tydzień 4, dzień 5

Plan na dzisiaj: trening wzmacniający

Dzisiaj pracowity i długi dzień. Jednak udało mi się znaleźć godzinkę, żeby poćwiczyć. Miałam robić mniej po ostatnich ekscesach, ale gdy zaczęłam wcale nie miałam ochoty kończyć. Tak więc znowu skończyło się na pełnej jednej serii. Mam nadzieję, że jutro nie będę za to cierpieć.

Jedzenie:
Dwie małe kanapki z warzywami i jajkiem.
Dwie kanapki z szynką i warzywami.
Jogurt owocowy z chlebem ryżowym.
1 banan.
Obiad: ziemniaki, dwa jajka na miękko, sałata ze śmietaną.
Dwie kanapki z serkiem białym i żółtym.
1 herbata.
1 duża kawa.
3 szklanki wody.

Praca:
Urbana 85%

Czytanie:
Autobus.

Thursday, 5 May 2016

Tydzień 4, dzień 4

Plan na dzisiaj: 5 min biegu / 2,5 min marszu x 4

Pogoda jak najbardziej dopisała to i przyjemnie się biegało - pierwszy raz w bardziej letniej atmosferze.
Okazuje się jednak niestety, że nawet jedna seria wczorajszego treningu mocno dała mi się w kość. Zakwasy wszędzie.

Jedzenie:
Kanapka i bułka z szynką, serem, warzywami.
Obiad: zupa grochowa.
Banan.
Ciemny chleb smażony w jajku x2.
Jajko na miękko z dwoma kanapkami ciemnego chleba z masłem.
1 duża kawa.
4 szklanki wody.

Praca:
Urbana 50%

Czytanie:
Autobus + wykład.

Wednesday, 4 May 2016

Tydzień 4, dzień 3

Plan na dzisiaj: trening wzmacniający

Cały dzień się nie mogłam doczekać tego treningu, ale gdy przyszło co do czego okazało się, że jest on zacznie bardziej wymagający niż przypuszczałam. Miały być 4 serie, ale jak na razie musiało się skończyć na jednej. Wolę nie ryzykować zakwasów na następny tydzień, bo jutro biegamy.

No i pora zacząć się zastanawiać nad dietą...

Jedzenie:
Trzy kanapki z szynką i warzywami.
Obiad: ziemniaki z kurczakiem, bakłażanem, kukurydzą i ogórkiem konserwowym
2 wafle ryżowe.
1 ciastko francuskie z jagodami.
Jogurt naturalny z dżemem truskawkowym, orzechami włoskimi i płatkami kukurydzianymi.
1 duża kawa.
1 banan.
1 kakałko.
4 szklanki wody.

Praca:
Urbana 20%
Projektowanie 0%
Koncepcja Koło 0%

TV:
Zdecydowanie za dużo.

Czytanie:
Kilka stron w autobusie.

Tuesday, 3 May 2016

Tydzień 4, dzień 2

Czwarty tydzień treningów zaczęty.

Po kryzysach i utracie entuzjazmu w minionym tygodniu ciągle obawiam się klęski. Pomyślałam, że dobrym sposobem na motywacje będzie pisanie o codzienności. Nie po to, żeby ktoś to czytał, ale po to by dodać sobie siły.

Tydzień 4, dzień 2
Plan na dzisiaj: 5 min biegu / 2,5 min marszu x 4

Myślałam, że będzie masakra i nie dam razy bieg nieprzerwanie przez 5 min, jednak okazało się, że to był świetny trening! Ciężko było wyjść z domu, ale nawet nie dopuszczałam do siebie myśli o próbie szukania wymówek. A na koniec treningu musiałam się powstrzymywać, bo miałam ochotę biec dalej i dalej.

Jedzenie:
Banan + kubek herbaty przed treningiem
Śniadanie: trzy kanapki z mielonką, białym serem i pomidorem + herbata.
Trzy hity.
Obiad: kurczak z sałatką z pomidora, cebuli, sera żółtego i śmietany z kaszą jęczmienną.
Cztery kostki czekolady nadziewanej.
Płatki kukurydziane z orzechami, łyżeczką miodu z mlekiem.
1 kawa.
4 szklanki wody.

Praca:
za mało czasu nad projektem

Czytanie:
-

Monday, 10 August 2015

These rocks, he thought, are here for me

THE FOUNTAINHEAD

Do you know that feeling when you are trying so much to focus on one thing but it's always something more interesting for your brain to think of right now? Recently I was trying to get back to my reading habits, but it turned out not that simple. And when I finally get used to it, I found that quote:

They stood on a lonely, rocky stretch of shore, three miles beyond an unfashionable little town; they munched sandwiches and peanuts, and they looked at a cliff rising in broken ledges from the ground to end in a straight, brutal, naked drop over the sea, a vertical shaft of rock forming a cross with the long, pale horizontal of the sea. [...]
The house on the sketches had been designed not by Roark, but by the cliff on which it stood. It was as if the cliff had grown and completed itself and proclaimed the purpose for which it had been waiting. The house was broken into many levels, following the ledges of the rock, rising as it rose, in gradual masses, in planes flowing together up into one consummate harmony. The walls, of the same granite as the rock, continued its vertical lines upward; the wide, projecting terraces of concrete, silver as the sea, followed the line of the waves, of the straight horizon [The Fountainhead by Ayn Rand]

It sounds so familiar (my drawing tasks often sound like that) and inspiring that I just have no choice and must draw it. 


I haven't doing that for such a long time that it's no surprise to me that it's not a piece of art, but it's nice to do something undemanding for time to time.


So I started with a sketch and finish it with some watercolour.


I wonder if that quote also inspires some of you.

Greetings.

Saturday, 30 May 2015

How bad could things be if my hair was neat?

DARKLY DREAMING DEXTER


My love for watercolour still growing but my enthusiasm slowly decreases.
However, it was enough to make another painting. It also turned out that my nose curse still has been with me.
This time it's 70x50 page.


Like it or not you're fated to watch my next approach to self-portrait because it is the easiest thing to pint for me right now. I have never been good at creating pictures straight from my imagination and I don't know why, many people don't want to pose for me. After all - enjoy.


I improved the hair using grey stylograph and intended to add white reflections on face and hair but in some magical way the paper absorbed any amount of white marker without any mark.


 


Initially I want to do something opposite because the shirt was meant to be full of colours unlike my character, but after much thought I consider that - hey! - I am the colourful and bright spot on that picture, not some clothes.


Greetings.